Listopad. Za oknem resztki kolorowych liści cieszą oczy, kot mruczy, a kawa na biurku kusi smakiem.
Świat szykuje się do zimowego snu. Chwilowo zwijamy się. Albo przynajmniej jesteśmy obecnie w takim cyklu przyrody. A skoro tak, to zatrzymajmy się tutaj na ciepłe,odżywcze danie.
Takie które nas nakarmi, rozgrzeje i da trochę siły do dalszego tworzenia, działania i rozwijania się, kiedy poczujemy do tego ochotę.
Spośród tych wszystkich rzeczy, które są trudne, frustrujące, nudne, męczące czy po prostu bolesne, spośród wszystkich cech, których w sobie nie lubimy, czas na pytanie.
Takie, któremu naprawdę daj chwilę czasu. Nie zbywaj go.
A CO JEST DOBRZE?
Czasem mam wrażenie, że te dobre rzeczy w życiu są deklaratywnie tak bardzo chciane, ale kiedy się pojawiają, odstawiamy je na drugi plan.
Mówimy: a, no tak, tak fajnie, że jesteś, ale ja muszę iść dalej. Jesteś odhaczony/a, więc już nie masz dla mnie wielkiego znaczenia.
To trochę tak jakby przyszedł do nas upragniony przyjaciel, a my zamiast go przytulić i spędzić z nim czas, mówimy, to fajnie że wpadłaś, ale ja już czekam na kogoś innego…
Często doświadczam tego w gabinecie psychoterapii. Klient/ka opowiada o ogromnym trudzie. Widać, że wiąże się on z cierpieniem, zabiera myśli, wpływa na cały nastrój.
Aż pewnego dnia uświadamiam sobie, że ktoś przestał już o tym mówić. Pytam więc:
–Hej pamiętasz ten kłopot, który był dla Ciebie taki trudny? Jak jest teraz?
–A, w sumie to już go nie mam. Ale wiesz, teraz mam taki problem, że …
Trudno nam się zatrzymać nad dobrym. Pobyć z nim, naładować się nim.
Tym, co mnie cieszy. Za co jestem wdzięczna. Tym, w czym jestem dobra.
Szczególnie trudno zatrzymać się przy dobrym, kiedy trzeba przyznać, że sami mamy w nim swój udział”
Kilka lat temu jakoś dziwnie niepostrzeżenie, zaczęłam lubić aktywność. Nie wiem za bardzo kiedy to się stało, na początku była dla mnie smętnym zadaniem do odhaczenia i nie zliczę godzin walki ze sobą, aby wyjść pobiegać.
Z czasem, z upływem lat aktywność zacząła coraz bardziej być częścią mojej tożsamości: najpierw zobaczyłam korzyści, które daje mojej psychice:
👉 mniej lęku, więcej sprawczości, lepszy nastrój.
Potem przyszły te fizyczne:
👉 lepszy sen, więcej energii, lepsze wyniki badań i szczuplejsza sylwetka.
Powoli wkręcałam się coraz bardziej. Odnalazłam się w połączeniu biegania z treningiem siłowym.
To jak ważny stał się dla mnie sport, uświadomiłam sobie, gdy naturalnie szukałam wakacji, gdzie będę mogła ćwiczyć. Bo chcę. Bo to mnie cieszy. Nawet jeśli nie zawsze idę na trening chętna i zmotywowana.
Bliscy zaczęli mówić mi, że inspiruje ich do aktywności. Czułam się na początku zawstydzona. Przecież ja sobie po prostu trochę ćwiczę.Wiele osób to robi.
Aż któregoś dnia przyszłą do mnie szalona myśl:
–A może ja jestem po prostu dobra w sporcie? Może to jest ten aspekty życia, któremu poświęcam dużo czasu i zaangażowania i po prostu wychodzi mi to dobrze?
–No bez przesady, dobrzy to są ci z topu zawodów, które ty po prostu chcesz skończyć, mówi Surowy
– No faktycznie, smutnieję.
Ale po chwili, przytomnieję:
–Umniejszasz mi! Skąd pomysł, że ktoś kto jest kompletnym amatorem, jest dobry w czymś dopiero jak osiągnie poziom zawodowca, który żyje ze sportu? Ty Surowy naprawdę jesteś czasem oderwany od rzeczywistości! Ćwiczę regularnie, to duża rzecz dla mnie. Rozwijam się. Jestem sprawna. Lubię to. Naprawdę możesz mi pozwolić założyć, że w sporcie mi idzie.
–A jak się rozleniwisz od tego cieszenia się sukcesem?
–Tobie się przyda żebyś się trochę rozleniwił w swojej krytyce!
Ale mówiąc poważnie, rozumiem tą część, która jest krytyczna. Jeśli spojrzeć głębiej, często stoi za nią niezła intencja. Żeby nas motywować, żeby chronić przed nadmiernym odpuszczaniem, żeby nam się chciało robić dla siebie dobre rzeczy.
Tylko metoda jest nietrafiona: bo ona zazwyczaj podcina skrzydła, zamiast wspierać i motywować. Sprawia, że jesteśmy wobec siebie okrutni i nigdy nie będziemy w stanie najeść się tym dobrem, które w sobie mamy.
A jak inaczej?
Spróbuj dla siebie:
Pomyśl o jednej rzeczy, w której jesteś dobra. Może robisz świetną kawę. Może umiesz słuchać. Może potrafisz znaleźć rozwiązanie, kiedy coś się komplikuje.
Wybierz coś konkretnego. I powiedz na głos:
„Jestem dobra w…”
Posłuchaj, co dzieje się po tych słowach. Masz ochotę dopowiedzieć „ale”? Roześmiać się, umniejszyć, przypomnieć sobie kogoś lepszego?
Spróbuj przez chwilę zostawić to zdanie bez dopisku. Możesz przypomnieć sobie sytuację, w której ta umiejętność była widoczna.
To się wydarzyło. Miałaś w tym swój udział.
Jak Ci jest, kiedy to sobie przyznajesz?
W mojej szkole terapii usłyszałam kiedyś:
To bardzo ważne, aby znać swoje zasoby. Bo kiedy je znamy, możemy ich użyć, aby wesprzeć się w swoich trudach.
Jestem dobra w sporcie, dlatego kiedy mam trudniejszy nastrój, korzystam z tego i idę biegać. Często pomaga. Regularne trenowanie pokazało mi też, że potrafię znosić frustrację, nudę i zmęczenie. I nie odpuszczać.Może więc w innych aspektach życia, które ciągle mnie wystraszają, też sobie poradzę i nie odpuszczę. Przecież już to umiem…
Może Ty też masz takie doświadczenie, które pozwala Ci powiedzieć sobie w trudnej chwili: przecież już coś umiem. Mam się na czym oprzeć…
NEWSLETTER SELFWELL
Jeśli chcesz otrzymywać podobne teksty na swoją skrzynkę e-mail:

