Kiedyś sposób naszego funkcjonowania określała natura. Był czas snu i czas pracy. W dawnym świecie pozbawionym tysiąca dzisiejszych udogodnień (choćby światła, wielu rzeczy nie możesz robić przy świeczce), był też czas na odpoczynek.
Dziś nowoczesna technologia pozwala nam funkcjonować przez 24 godziny- jedynie biologiczna potrzeba snu nadal nad wyłącza. Ale coraz mniej.
Do tego mamy wszechobecną gloryfikację produktywności, sukcesu i perfekcji, która traktuje odpoczynek jak marnowanie czasu
Odpoczynek to ładowanie baterii- bez niego padniemy jak nienaładowany telefon
To jest w teorii bardzo proste. Odpoczynek to konieczność, jeśli chcemy uniknąć wypalenia zawodowego. Albo wielu chorób powiązanych ze stresem, brakiem snu i szybkim tempem życia.
Oczywiście możemy pozbawiać się odpoczynku, ale miejmy świadomość, że będzie to miało wpływ na nasze zdrowie psychiczne i fizyczne.
Dwaj najwięksi wrogowie odpoczynku
Co jest największym wrogiem odpoczynku dzisiaj?
Moim zdaniem to wszechobecna presja na sukces: finansowy, statusowy, sukces w formie awansu. Pędzimy za „więcej”, a ponieważ pędzimy, to nie jesteśmy często w stanie dostrzec, że jesteśmy przemęczeni. Nie dostrzegamy, że te rzeczy, które często uważamy za najważniejsze: rodzina, związek, zdrowie, tracą na tym naszym pędzie najbardziej.
Drugi wróg odpoczynku to coś, co jest bardzo częstym kłopotem, pojawiającym się w moim gabinecie psychoterapii. Cóż to takiego? Stawianie potrzeb innych ponad swoimi.
Aby uznać odpoczynek za naturalny i konieczny element naszego życia, często musimy powiedzieć NIE : większej ilości pracy, sprzątaniu domu, ogarnianiu dzieciaków (a więc patriarchalny układ, miejscami wciąż obecny w Polsce, stawia kobiety w sytuacji, gdzie one ogarniają wszystko, partner zaś nie bierze udziału w opiece nad dzieciakami w równym stopniu jak partnerka).
Odpoczynek będzie się więc wiązał z ogromem pracy włożonej w zmianę tego układu, a to przecież nie jest proste!
Odpoczynek to często stawianie granic naszym bliskim i przyzwyczajanie ich do tego, że nasze potrzeby są równie ważne dla nas, jak ich.
To często delegowanie zadań innym (partnerowi, kolegom z pracy, dzieciom), zamiast wszystko brać na siebie.
Bardzo często stawiania potrzeb innych ponad swoje, uczymy się od najwcześniejszych lat, dlatego praca nad tym tematem, tak często pojawia się na psychoterapii.
Umiejętność odpoczynku dużo mówi o jakości naszej relacji z samym sobą
Kiedyś myślałam, że umiejętność odpoczywania to taki sympatyczny lifestylowy temacik. Im dłużej jednak go zgłębiam, tym bardziej mam wrażenie, że dotyka bardzo intymnej części naszej psychiki – relacji z samym sobą.
To, w jaki sposób odpoczywamy (i czy w ogóle) może nam bardzo dużo powiedzieć o tym, jak traktujemy siebie. A bardzo wiele osób traktuje siebie przedmiotowo, stawiając siebie na ostatnim miejscu. Bardzo często dzieje się tak, że jako dzieci tak właśnie byliśmy traktowani przez rodziców, ci zaś takiego sposobu traktowania nauczyli się od swoich rodziców i tak można się cofać i cofać.
Jeśli nasza relacja z samym sobą jest przedmiotowa, naturalne będzie dla nas to, że nie dbamy o siebie w optymalny sposób, część osób może w ogóle takiego pomysłu nie mieć, zajęta wspieraniem innych, dążeniem do sukcesu.
Jest szansa, że traktując się przedmiotowo za oczywiste uznajemy, że potrzeby innych i ich spełnienie, jest ważniejsze od naszej chwili wytchnienia. Może być też tak, że w ogóle nie znamy swoich potrzeb, co z kolei utrudnia nam wybranie, jaka forma odpoczynku byłaby dla nas ciekawa i satysfakcjonująca. Często powodem nieznajomości swoich potrzeb jest parentyfikacja, która w swojej esencji wymaga pod dziecka by zapomniało o swoich potrzebach (także o potrzebie bycia wspartym jako dziecko, przez dorosłego opiekuna).
Innymi słowy to, na ile pozwalamy sobie odpoczywać, jest jednym z wyznaczników tego, na ile życzliwi jesteśmy sami sobie.
W regenerujący odpoczynek trzeba czasem włożyć wysiłek
Odpoczynek, który naprawdę nas relaksuje często wymaga nieco więcej wysiłku i samodyscypliny od nas.
Przez długie lata myślałam o odpoczynku- dniach wolnych, jak o takich dniach, kiedy mogę robić wszystko, co chcę, bo przecież kto mi zabroni?
Leżenie w łóżku do 13, oglądanie seriali przez 12 h.
Z jednej strony miałam iluzyjne poczucie wolności, z drugiej jednak zauważałem, że w ogóle nie czuje się lepiej, a mój nastrój zjeżdża w dół. Zaczęłam więc szukać innych sposobów odpoczynku tak, aby móc poleżeć na kanapie z serialem, ale jednocześnie czuć się dobrze.
Z pomocą przyszedł odpoczynek, który nie wydaje się taki swobodny i spontaniczny, a w dodatku wymaga trochę wysiłku, żeby nie powiedzieć samodyscypliny.
Po co się jednak „męczyć”? Co w tym lepszego od leżenia na kanapie?
Nagrodą jest zazwyczaj, lepsze samopoczucie, wyższy nastrój zamiast specyficznego odczucia marazmu, który ogarnia wiele osób scrollujących godzinami insta czy oglądających seriale. Wiele osób pracuje obecnie mentalnie, bardzo często pozostając w pozycji siedzącej i wtedy bardzo dobrą formą regeneracji jest aktywny odpoczynek. Wysoki poziom aktywności fizycznej (ok.60-75 min) umiarkowanej aktywności dziennie CAŁKOWICIE niweluje zwiększone ryzyko śmiertelności związane z długim czasem siedzenia.*
Poza tym, o ile lepiej smakuje ulubiony serial, kiedy nasze ciało jest wyhasane, ożywione niż wtedy, gdy od wielu godzin pozostaje w bezruchu.
A jak odpoczywać, aby nasze baterie naprawdę się ładowały?
Aktywność fizyczna
Wiele dzisiejszych zawodów wiąże się z siedzeniem.
Dlatego w opozycji do siedzenia, bardzo przydatna jest aktywność fizyczna, która daje luz naszej głowie, a ciału pozwala się wyhasać. Jednak decyzja, aby wyjść na spacer, przebieżkę, zrobić jogę wymaga pewnej samodyscypliny i nie zawsze będzie naszym pierwszym, automatycznym wyborem. Mało tego! Podczas trwania aktywności fizycznej nie zawsze jesteśmy super szczęśliwi – czasem jest trochę nudno czy męcząco. Rzadko kiedy jednak zdarza się tak, że ktoś kto zdecydował się na aktywność fizyczną, potem tego wyboru żałuje.
Medytacja
Medytacja robi się coraz popularniejsza i na szczęście coraz mniej kojarzy się z czymś „dziwnym” czy „odjechanym”. ⠀
O medytacji jest tak wiele informacji, a ja nie czuję się specjalistką w tym temacie, więc opowiem Wam o niej z mojego doświadczenia. Dla mnie medytacja ma przede wszystkim wymiar zatrzymania się i odpoczynku właśnie.
Łatwo w dzisiejszym zabieganym świecie stracić poczucie, że JESTEŚMY TUTAJ. ŻYJEMY.W moim doświadczeniu medytacja jest dla mnie zatrzymaniem i uświadomieniem sobie tego, że JESTEM. ⠀
To proste uświadomienie jest tak proste, oczywiste i niesamowite, że aż zahacza o wymiar duchowy. Jestem sobie ze swoim oddechem, rzeczy wokół mnie są, jakie są, czuję swoje ciało i w całej swojej zwyczajności jest to niesamowite.
5 minut medytacji, po prostu siedzenia sobie, obserwowania oddechu i bycia obecną potrafi zrelaksować mnie bardziej niż cały wolny wieczór oglądania seriali. Umysł odpoczywa. Ciało doświadcza siebie. ⠀
Są chwile w medytacji, kiedy dotykam poczucia, którego zdarza mi się także dotykać w pracy psychoterapeutycznej- nagłego poczucia połączenia ze wszystkim i uświadomienia jak misternie utkany jest ten świat.⠀
Myślę sobie, że dla każdego medytacja może być odmiennym doświadczeniem, ale chętnym do zapoznania się z nią z pewnością może zaoferować wiele: odstresowanie, zatrzymanie, relaks, poprawę jakości snu i lepszy kontakt z ciałem.
Sen
Ile razy zdarza Ci się odsuwać sen, bo coś jest jeszcze do zrobienia. A tymczasem sen to jeden z absolutnie najlepszych sposobów na regenerację. Regularny sen pomiędzy 7-9h, wspiera odporność, regulacje łaknienia, odporność psychiczną, zdolności poznawcze i jest obok zdrowej diety, aktywności fizycznej i dobrych relacji, najlepszym sposobem na długie życie w zdrowiu.
Na koniec
Odpoczynek, jeśli ma naprawdę regenerować, wymaga czasem wysiłku. I bywa tym trudniejszym, mniej oczywistym wyborem. Zwłaszcza w momentach, kiedy naprawdę brakuje nam zasobów psychicznych i fizycznych. Łatwiej jest rzucić się na kanapę i oglądać odcinek za odcinkiem, albo scrollować Insta, niż pójść na spacer , pobiegać, albo położyć się wcześniej spać.
Zwłaszcza, kiedy jest nam trudno, emocje zalewają i jest pokusa sięgnięcia po telefon i szybkiego „odcięcia się”. Czasem się uda pójść tą mniej oczywistą drogą, a czasem nie. I to jest ok. Nie chodzi o to, aby zawsze nasz odpoczynek był absolutnie optymalny. Wtedy będzie kolejnym zadaniem do odhaczenia na rygorystycznej liście wymogów.
Chodzi o to, aby biorąc pod uwagę swoje obecne zasoby, mieć w głowie, że może dziś jest możliwe zrobić coś trochę bardziej regenerującego.
Może pomiędzy odcinkami serialu, można zrobić przekąskę ruchową (ja często robię 10 przysiadów, albo „deskę”). Może pójść 20 min wcześniej spać, a w przerwie od spotkań kiedy jest za mało czasu żeby zrobić cokolwiek, posiedzieć minutę i poobserwować oddech.
Nie musi być idealnie. Może być po prostu trochę lepiej.
BIBLIOGRAFIA:
- Does physical activity attenuate or even eliminate the detrimental association of sitting time with mortality? A harmonized metanalysis of data from more than one million men and women https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/27475271/
